To już miesiąc
Dokładnie 30 dni od momentu, gdy światło dzienne ujrzał mój projekt, moje wirtualne dziecko – blog i strona, którą nazwałem roboczo (a ostatecznie i oficjalnie) ZacznijOdZera.pl.
Kiedy startujesz z czymś nowym, w głowie masz tysiąc scenariuszy. Od gwałtownego, viralowego sukcesu, po bolesną ciszę, przerywaną tylko kliknięciami Twojej klawiatury. Rzeczywistość, jak to zwykle bywa, okazała się mieszanką – zaskakującą, pouczającą i dającą ogromną motywację do dalszej pracy.
Zaskoczenie frekwencją, czyli gdzie podziały się reklamy?
Pierwsze, co muszę przyznać, to że jestem mile zaskoczony. Pomimo braku jakichkolwiek budżetów reklamowych, a co za tym idzie – startu bez płatnego pozycjonowania – wyświetlenia strony utrzymują się na zadowalającym, stałym poziomie. Średnia tygodniowa w zasadzie się nie zmienia, co w początkowej fazie życia każdej strony jest naprawdę dobrym prognostykiem. Oznacza to, że ruch, który generujemy, jest ruchem organicznym, opartym na realnym zainteresowaniu.
Nie ukrywam jednak, że bez wsparcia w postaci kampanii reklamowych i zaawansowanego SEO, rozpoznawalność buduje się cegła po cegle. To maraton, a nie sprint. Każdy właściciel nowego biznesu online wie, że pierwsze miesiące to walka o to, by w ogóle zaistnieć w gąszczu internetowych treści. To właśnie dlatego tak intensywnie pracuję teraz nad technicznymi aspektami strony.
Magia SEO i siła drobiazgów
Obecnie moje dni upływają na wdrażaniu wszystkich technik, które mają wynieść ZacznijOdZera.pl na wyższy poziom w rankingach wyszukiwarek. Optymalizacja treści, budowa struktury linków wewnętrznych, dbałość o szybkość ładowania i oczywiście – to, co najważniejsze – dostarczanie wartościowego kontentu.
Wszystko to wymaga czasu, cierpliwości i ciągłego uczenia się algorytmów, które zmieniają się szybciej niż pogoda w kwietniu. Niemniej jednak, jestem przekonany, że ten wysiłek zaprocentuje. Wierzę w długoterminową wartość dobrze przemyślanego SEO.
Nieoczekiwany bohater: Instagram
Jednak największym zaskoczeniem minionego miesiąca było źródło ruchu. Oczekując naturalnie niewielkich przekierowań z Google (bo przecież nie ma jeszcze solidnego rankingu), byłem pewien, że większość wejść będzie pochodziła z bezpośrednich linków lub z LinkedIna – ze względu na biznesową tematykę.
Ku mojemu zdziwieniu, to właśnie Instagram okazał się największym źródłem przekierowań na stronę!
To pokazuje dwie kluczowe rzeczy:
- Siłę wizualnej komunikacji: Nawet tematyka stricte biznesowa i techniczna (jaką się zajmuję) potrzebuje angażującego, wizualnego formatu, który przyciągnie uwagę.
- Szybkość i spontaniczność: Użytkownicy social mediów podejmują decyzję o kliknięciu linku w ułamku sekundy. Instagram świetnie się sprawdza w natychmiastowym budowaniu zainteresowania i kierowaniu ruchu „na już”.
To spostrzeżenie natychmiast wpłynęło na plan na kolejny miesiąc.
Plany na drugie 30 dni: Konsolidacja i skupienie
Następne 30 dni to czas konsolidacji i precyzyjnego ukierunkowania działań:
- Utrzymanie regularnych wpisów: Kontent to król, a regularność – królowa.
- Dalsze rozwijanie strony pod kątem SEO: Codzienna praca nad fundamentami.
- Obserwacja Social Mediów z lupą: Czas na dogłębną analizę, który z kanałów social media jest dla mnie faktycznie najbardziej korzystny. Docelowo chcę się skupić na dwóch, które przynoszą największe korzyści, by nie rozpraszać energii.
Skupienie jest kluczem, o czym zresztą szczegółowo pisałem w artykule: „Social media dla biznesu – Instagram, LinkedIn, TikTok (które wybrać i jak nie zmarnować czasu)„, który, nawiasem mówiąc, gorąco polecam. Pomógł mi ułożyć myślenie o własnej obecności online, i mam nadzieję, że pomoże i Wam.
Zlecenia, realizacje i szum wokół AI
Obecnie mam na swoim koncie kilka zleceń i realizacji, które są w trakcie. To ekscytujący czas, ponieważ teoria, którą opisuję na blogu, przenosi się w realne, biznesowe projekty. Myślę, że za jakiś czas będę mógł Wam opowiedzieć o nich więcej – to zawsze najciekawsza część, gdy abstrakcyjne koncepcje nabierają realnych kształtów i przynoszą konkretne efekty dla klientów.
To, co jednak wciągnęło mnie bez reszty, to temat automatyzacji. Ciągle brakuje czasu, by poświęcić mu tyle uwagi, ile bym chciał, ale w każdej wolnej chwili siadam do niego, uczę się, testuję narzędzia i wdrażam. Widzę w tym ogromną perspektywę rozwoju i nieograniczoną użyteczność.
Świat zmienia się na naszych oczach. To już nie jest science fiction, a nasza codzienność. Możemy mieć swoją prywatną asystentkę, copywritera czy specjalistę od analizy danych – na wyciągnięcie ręki, w komputerze. Kogoś, kto nie choruje i nie ma złego humoru (choć, nie oszukujmy się, czasami zdarzają się słabsze dni w dogadaniu się z takim agentem 😉).
Widzę, że tematy AI i automatyzacji bardzo mocno grzeją Was – czytelników ZacznijOdZera.pl. Choć czuję wewnętrzną potrzebę, aby pisać o tym od razu, z racji tempa rozwoju projektu, o automatyzacji zacznę pisać zapewne na dalszych etapach. Muszę uporządkować i przetestować tę wiedzę, zanim Wam ją przekażę.
Także, jeżeli pytacie, jak wygląda ten pierwszy miesiąc, to standardowo: Dużo się dzieje. Dużo chcę zrobić. Mało czasu, by to wszystko pogodzić.
Przyszłość jest w naszych rękach. I jestem przekonany, że dzięki pracy, determinacji i odpowiednim narzędziom, każdy z nas może napisać swój własny, zaskakujący scenariusz sukcesu, zaczynając… od zera.
Do Usłyszenia za miesiąc!


Zostaw odpowiedź